Buddy Levy „Rzeka ciemności”

rzeka ciemnosciSpływ F. Orellany Amazonką to jedna z najbardziej wyjątkowych ekspedycji w historii konkwisty. Wie o tym każdy, kto wystarczająco dobrze orientuje się w temacie, choć zapewne szerszej publice nazwisko tego człeka niewiele mówi. A wszystko zaczęło się jak zawsze: od poszukiwania złota i mitycznego El Dorado. Za unikatową w skali światowej i wyjątkową na tle reszty poczynań konkwistadorów ekspedycją odkrywczą, kryła się więc żądza zysku. To smutne. Ale czy kogoś to dziwi? Wszyscy Europejczycy, którzy w ówczesnym okresie znaleźli się w Ameryce Południowej, przybyli tam przecież w celu zdobycia bogactw, ewentualnie zaspokojenia swoich ambicji i żądzy władzy (tu bracia Pizarrowie wiedli prym). Plaga niepiśmiennych pastuchów z Estremadury, w większości skoligaconych, albo przynajmniej należących do tego samego towarzystwa wzajemnej adoracji zalała nowy świat. Czegóż mamy od nich oczekiwać? Zachwytów nad pięknem przyrody? Nieinwazyjnych ekspedycji badawczych? Nie, no przecież oczywiście że rzezi i grabieży. No chyba, że coś pójdzie nie tak i zamiast łupić, gwałcić i mordować trzeba będzie walczyć o przeżycie. Czytaj dalej „Buddy Levy „Rzeka ciemności””

Reklamy

„W komnatach Wolf Hall” Hilary Mantel

w komnatach wolf hallNie widzę większego sensu, ani wartości dodanej w zachwalaniu książki, nad którą wszyscy wokół, włącznie z jury nagród literackich, się rozpływają (rozpływali, bo jak zwykle, czytam z opóźnieniem paroletnim). Co pozytywnego miało zostać powiedziane na ten temat, już padło.

Jedyne co mogę dla tej książki zrobić, a co nie byłoby wtórne, to podzielić się moim osobistym spojrzeniem miłośniczki powieści historycznych każdej maści. Choć i taki punkt widzenia nie będzie niczym nowym, bo pod tym kątem pochyliło się nad H. Mantel już jury nagrody Waltera Scotta, mniej znanej co prawda niż prestiżowa nagroda Bookera, którą wydania „W komnatach Wolf Hall” epatują z okładki, ale dla mnie, osobiście, ważniejszej. To finaliści nagrody Waltera Scotta są bowiem główną przyczyną corocznego wydłużania się mojej listy „do przeczytania”, podczas gdy laureaci Bookera zazwyczaj, jak dobrze pójdzie, lądują na liście „do przeczytania, kiedyś, może, jak wcześniej nie sczeznę”. Czytaj dalej „„W komnatach Wolf Hall” Hilary Mantel”

Laura Esquivel „Malinche. Malarka słów”

okldakaZacznę dziś prosto z mostu: wszystkie źródła historyczne są zgodne co do tego, że Cortés drogą negocjacji początkowo przekonał Montezumę do poddania się bez walki. Tyle razy się o tym naczytałam, ale ani razu nie zadałam sobie pytania jak oni się ze sobą porozumiewali. Na migi?

Banalne i wręcz narzucające się pytanie. Aczkolwiek, mimo że sprawa nie jest oczywista, część opracowań temat pomija. Być może dlatego też nigdy się nad problemem nie zastanawiałam. Cortés należał do tak zwanej pierwszej fali konkwistadorów, którzy coś sobą reprezentowali. Później było już tylko gorzej. Dajmy na to taki Pizarro, był niepiśmiennym pastuchem, właściwie świniopasem. A jego bracia to skończona hołota. Pewnie w dzisiejszych czasach zostaliby wszyscy dresiwami patrolującymi miasto z maczetami w grabach. Czytaj dalej „Laura Esquivel „Malinche. Malarka słów””