O tym jak M. Wicha skłonił mnie do wspominania dzieciństwa. Między innymi.

 

okladkaJestem brand managerem piegusków – przedstawiła się pani. – Zawsze chciałem panią poznać – zapewniłem.

Nigdy nie zapomnę spojrzenia, którym mnie obrzuciła. Nie chodziło o moją nieuprzejmość. Raczej o bluźnierstwo. Zetempowcy wolnego rynku nie pozwalali uchybiać brandom. Kilka lat wcześniej, w dekadencji PRL, można było drwić z wszystkiego i wszystkich. Nagle przyszedł kapitalizm i wszyscy spoważnieli. Ogłoszono koniec ironii. Ironia był matką odstępstwa. Synonimem wyższości. Wyniosłości. Zarozumialstwa.

M. Wicha ma niezwykły talent do trafnego i treściwego nazywania rzeczy po imieniu, zachowując przy tym pewną poetyckość opisu, cierpki dowcip i zdrową dozę rzeczonej, wyklętej ironii. Toteż mimo mało imponującej objętości „Jak przestałem kochać design” jest bardzo bogatą w spostrzeżenia historią „design’u” w Polsce. Czytaj dalej „O tym jak M. Wicha skłonił mnie do wspominania dzieciństwa. Między innymi.”