Marek Wałkuski „Ameryka po kaWałku”

Ameryka-po-kaWalkuO wypocinach Wałkuskiego już kiedyś tu było. Nie zraziłam się wtedy, więc po produkt kolejny sięgnęłam bez obaw, ale za to ze świadomością, że będzie to zapewne bardzo optymistyczna wizja Ameryki. Autor zresztą sumiennie nas o tym na wstępie uprzedza, więc wszyscy czytelnicy z gatunku USA-to-zakała-świata-sodoma-gomora-szatan-i-zło, którzy nieopatrznie po „Amerykę po kaWałku” sięgnęli, powinni się dla swojego własnego dobra i spokoju umysłu wycofać po przeczytaniu wstępu, książkę spalić, wyrzucić przez okno bądź podrzucić na wycieraczkę sąsiada.

Radosna, ociekająca lukrem, laurka Wałkuskiego jest na swój sposób jeszcze bardziej optymistyczna niż wizja Stanów z poprzedniej książki. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest inna perspektywa: „Ameryka po kaWałku” to zbiór tekstów bardzo osobistych. Czytaj dalej „Marek Wałkuski „Ameryka po kaWałku””