Nieortodoksyjne refleksje o antyutopiach („My” Jewgienij Zamiatin)

Był sobie kiedyś Jewgienij Zamiatin. Jewgienij raczył popełnić sobie dziełko, które dało asumpt licznym późniejszym naśladowcom. Niechybnie dwaj bardziej znani twórcy antyutopii, Orwell i Huxley byli zaznajomieni z powieścią „My”. Najwidoczniej wyciągnęli z niej wnioski, że największym możliwym złem jest skrajne ograniczenie wolności wyboru i, w tym duchu kontynuując myśl, uraczyli nas swoimi wersjami światów-koszmarków.

Nieprzypadkowo wspominam od razu o Orwellu i Huxleyu. Myślę, że, gdy słyszymy hasło „antyutopia”, te nazwiska przychodzą nam w pierwszej kolejności do głowy. I w takiej kolejności, niejako od tyłu, ten nurt najczęściej czytelnik poznaje: od najbardziej znanego ojca Wielkiego Brata*, na którym część mniej zainteresowanych tematem osób się z pewnością zatrzyma, poprzez rzadziej czytanego Huxleya, aż dojedzie do korzeni gatunku u Zamiatina.

A te pierwsze próby nurtu antyutopijnego powstały dawno, na początku XX wieku, a Zamiatin obok Wellsa, to jeden z prekursorów gatunku. Powieść (stawiam ten termin pod znakiem zapytania, gdyż pisanina Zamiatina pod względem formalnym nie do końca przystaje to tej łatki) „My” powstała w 1920 roku (u nas z wiadomych przyczyn wydana i odkryta dopiero w latach dziewięćdziesiątych). Na wszelki wypadek, jeśli bym miała popełnić błąd zbyt mało dobitnie podkreślając ten znaczący fakt, dodam: to było przed wielkimi totalitaryzmami XX wieku. Czytaj dalej „Nieortodoksyjne refleksje o antyutopiach („My” Jewgienij Zamiatin)”

Reklamy