U. Eco „Temat na pierwszą stronę”

temat na pierwsza stroneOszukali mnie w sklepie! Najnowsza powieść Eco ma bowiem tylko 170 stron i to kulfoniastą czcionką zadrukowanych.

Więc jak to inaczej nazwać? Człowiek czeka, ślini się na wieść, że już wkrótce wyjdzie nowa powieść ulubionego autora już, ale jak już wyszła, to przeczytało się ją w dwa dni i kończy się w takim momencie, że ma czytelnik wrażenie, iż to tylko wstęp był dopiero. A tu się okazuje, że to już. Koniec, fine. Innymi słowy Eco znowu robi nas w konia.

Mało tego. Szydzi także sam z siebie oraz ze swojej ulubionej publiczności, bo nigdy przecież autor nie ukrywał, że jego powieści są adresowane do erudytów i że sam się za takowego uważa:

„Przegrani, podobnie jak samoucy, wiedzą zawsze więcej od ludzi sukcesu, bo żeby odnieść sukces, musisz wiedzieć jedno, nie tracić czasu na poznawanie wszystkiego. Satysfakcja płynąca z erudycji zastrzeżona jest dla przegranych. Im więcej ktoś wie, tym bardziej nie powiodło mu się w życiu”*

Czytaj dalej „U. Eco „Temat na pierwszą stronę””

„Troje” Sarah Lotz

279774-352x500W warstwie fabularnej „Troje” to historia szaleństwa ogarniającego ludzkość po niezwykłym wydarzeniu: czterech katastrofach lotniczych, które miały miejsce tego samego dnia, niemal w tym samym czasie, w czterech różnych zakątkach globu. Z trzech wraków ratuje się po jednym dziecku. Niezwykłe ocalenie zapoczątkowało lawinę przeróżnych teorii spiskowych: a to że bachorki to szpiedzy UFO lub szatańskie pomioty, a to znów że to czterej jeźdźcy apokalipsy (bo rzekomo z czwartej katastrofy też ocalało dziecko, tylko że zagubiło się zawyżywszy na afrykański bur… khem, nieład), to znów inne nadprzyrodzone farmazony. Słusznie autorka osnuła opowieść na przyziemnej tendencji do tłumaczenia niezrozumiałych wydarzeń poprzez mniej lub bardziej sensowne teorie spiskowe – wszak takie zachowania są jak najbardziej rzeczywiste i w XXI wieku mnożą się jak grzyby po deszczu (vide Antoni  i brzózka, czy „To Amerykanie uknuli wydarzenia z 11 września i zwalili na terrorystów”). Te okoliczności uniemożliwiają ocalonym dzieciom i ich opiekunom prowadzenie normalnego życia, gdyż ciągle nękani są przez paparazzich oraz… fanatycznych szaleńców, co doprowadza do zaskakującego końca. Czytaj dalej „„Troje” Sarah Lotz”

Jon Ronson „Człowiek, który gapił się na kozy”

okldka kozaPrzyznam szczerze, że po nadmienioną książkę sięgnęłam, bo zaintrygował mnie tytuł. Ja generalnie czuję pociąg do tytułów ze zwierzętami hodowlanymi w roli głównej. Owce, kozy – wszystko mile widziane (tak przy okazji, zna ktoś coś ze świnią w tytule?)

Ale nie ocenia się książki po okładce (zwłaszcza jak na niej jest Dżordż, ble), a tym bardziej po tytule, bo ten może być bardzo mylący. Skupmy się więc na treści, a to co znajdziemy w środku przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

No dobrze. Kłamię, Nie miałam żadnych oczekiwań. Natomiast uderzające jest to, że mimo że czytałam tekst z tylnej okładki, dopiero w jednej trzeciej lektury zdałam sobie sprawę, że to nie jest powieść fabularna, a rzecz która pretenduje odważnie do miana reportażu. Czytaj dalej „Jon Ronson „Człowiek, który gapił się na kozy””