M. Houellebecq „Uległość”

Michel H. to ten typ autora, który włożyłby nawet majtki na łeb, byle tylko narobić trochę szumu wokół swoich wypocin. Co prawda, w ostatnich powieściach trochę pazur mu się przytępił (Starzejesz się Michel?), ale wciąż, podtrzymując swój image, czuje się najwidoczniej zobowiązany szokować, uciekając się na przykład do wulgarnych opisów seksu, bo przecież „to” się sprzedaje. A przecież to zupełnie niepotrzebne. Zarówno poruszana tematyka, jak i warstwa językowa są wystarczającym powodem by na „Uległość” zwrócić uwagę. Dowcipu i płynności stylu Houellebecqa, których nie niweczy nawet tłumaczenie, jak to często się zdarza, mógłby pozazdrościć niejeden wprawny pisarz. Z kolei tematyka, cóż, nie jest tym, czego można by oczekiwać dając posłuch chybionej promocji. Przeciwnie, jest to powieść dużo lepsza niż można byłoby się po tych ograniczonych opisach spodziewać. Czytaj dalej „M. Houellebecq „Uległość””