Notka o „Jutro przypłynie królowa” M. Wasielewskiego

pobraneTytuł reportażu byłby nawet dowcipny, gdyby nie ciężka tematyka. Że niby Królowa (ta znacząca, brytyjska, nie jakaś tam Królowa Burkina Faso) przypłynie na wysepkę zamieszkiwaną przez pięćdziesiąt osób, z których w dodatku część odżegnuje się od przynależności do Imperium Brytyjskiego (wszak płynie w nich krew buntowników)? Co prawda cuda się zdarzają. Na cud na przykład zakrawa że na światło dzienne wyszło czarne oblicze wyspy, a ofiary piekła zgotowanego przez tamtejszą komunę zaczęły mówić.

A powinno być jak w raju: wyspa na Pacyfiku, kwiaty, kokosy i miód. Cóż chcieć więcej. Jednakże zarówno autor reportażu, jak i teksty z okładki, sygnalizują, że wizyta na Pitcairn, a już w ogóle napisanie tekstu, były ryzykowne. Bo mieszkańcy tej „rajskiej” wyspy stworzyli coś na kształt zamkniętej komuny, kryjącej występki należących do niej jednostek w imię dobra zbiorowości. A tym, którzy będą śmieli choćby źle napisać o komunie, grozi się śmiercią. Czytaj dalej „Notka o „Jutro przypłynie królowa” M. Wasielewskiego”

Reklamy