Luigi Pirandello „Jeden, nikt i sto tysięcy”

okladaPostaram się jednak przypisać ci, proszę w to nie wątpić, rzeczywistość, o której sądzisz, że ją posiadasz; to znaczy, będę chciał cię mieć takim, jakim san chcesz być. Nie jest to możliwe, wiemy to już dobrze, skoro, jakkolwiek bym się starał przedstawić cię sobie na twoją modlę, to będzie zawsze „na twoją modłę” tylko dla mnie, a nie na „twoja modłę” dla ciebie i dla innych.*

Co to w ogóle było?

Przeczytałam właśnie dwieście stron wynurzeń, dialogów wewnętrznych i kłótni z czytelnikiem (ale ja się wcale nie chciałam kłócić – po co to zacietrzewienie?) kogoś kto sprawia wrażenie wariata. Czytaj dalej „Luigi Pirandello „Jeden, nikt i sto tysięcy””

Reklamy