„Nie mów noc” Amos Oz

okladka
Nike, jak Nike. Wciąż bez głowy.

Uwaga! Mężczyzna idzie z kobietą kupić sukienkę:

W końcu wybrała jasną sukienkę w stylu ludowym, chyba bałkańskim, z kokardą w kształcie motyla pod biustem. W pierwszej chwili promieniała radością […]. Jednak kiedy minął pierwszy zachwyt, pojawiły się wątpliwości. Nie za sielska? Nie krzykliwa? […]
Minął kwadrans, zanim się poddała, i chociaż miała nadzieję, że się obędzie bez tego, poprosiła mnie w końcu żebym się wypowiedział. […]
Podoba ci się, Teo? […]
Ma coś w sobie, odezwałem się po namyśle, ale musisz czuć, że ci to odpowiada. Jeśli nie jesteś pewna, nie kupuj.
Noa odpowiedziała: Przecież to prezent od ciebie. […]
Zasugerowałem, że skoro nie jest jeszcze przekonana co do swego wyboru, a mamy piątek po południu, to sukienka na pewno będzie tu także w niedzielę. Nie pali się.
Kiedy wyszliśmy, powiedziała: Trochę szkoda. Akurat miałam chęć włożyć ją na szabat. Ale cóż twoja logika i racjonalność zmiażdżyła mnie jak walec.
Powiedziałem, że jeśli w niedzielę jednak się nie zdecyduje, może przecież poszukać odpowiedniejszej sukienki podczas następnego pobytu w Beer Szewie albo w Tel Awiwie. Poprosiła, żebym przestał ciągle robić aluzje do jej wyjazdów. Będzie jeździć, ilekroć będzie trzeba, nie prosząc mnie o pozwolenie. […]
Powiedziałem, że nie robię aluzji. A Noa: Ale tak myślisz.*

Reszta jest gderaniem.

Dodam, ze Noa nagle stwierdza, że jednak chce sukienkę. Para wraca do sklepu, po to by jeszcze raz przy kasie Noa się rozmyśliła.

… zabiłabym! Jakbym była na miejscu Teo to bym zamordowała. Z zimną krwią.

Żarty żartami, ale powyższy cytat doskonale obrazuje subtelne (?!) problemy pary głównych bohaterów powieści „Nie mów noc”. Czytaj dalej „„Nie mów noc” Amos Oz”