Alberto Moravia „Rzymianka”

okladka rzymDlaczego? Dlaczego w chwili gdy rozpoczęłam lekturę „Rzymianki” i zobaczyłam, że będę miała do czynienia z kobiecą narracją pierwszoosobową, to od razu wiedziałam, że to nie może się dobrze skończyć? Być może moja mizoandria kładzie się cieniem na racjonalnym osądzie? Cóż, jeśli to prawda, to na tyle mnie zamroczyło, że będę uparcie obstawała przy mojej wersji, która brzmi: Moravia nie zna psychiki kobiety na tyle, żeby stworzyć przekonującą narratorkę.

Czegóż znowu się czepiam? Otóż Panowie i Panie (albo w sumie Panowie mogą zostać na głębinach – niech się topią), dzięki Moravii mamy wątpliwą przyjemność wkroczenia na rozległe płycizny emocjonalne i intelektualne pewnej panny lekkich obyczajów. Powstaje jednak pytanie, czy taki zalatujący sztucznością, mało prawdopodobny obraz przeżyć Adriany wynika z niedoskonałości warsztatu Moravii, czy, wręcz przeciwnie, ze świadomej chęci pokazania nam świata kobiety o dość wąskich horyzontach i małym rozumku. Czytaj dalej „Alberto Moravia „Rzymianka””