Piotr Milewski „Dzienniki japońskie. Zapiski z roku Królika i roku Konia”

dzienniki japonskieCały czas w trakcie lektury „Dzienników japońskich” towarzyszyła mi jedna myśl: „trzeba naprawdę lubić ludzi, żeby podróżować w taki sposób”. Rzecz niepojęta, obca i wręcz odpychająca dla mizantropa takiego jak ja. Podróżowanie autostopem z, mówiąc eufemistycznie, okrojonym budżetem, skazuje awanturnika na łaskę, bądź niełaskę obcych ludzi, z którymi trzeba – brrrrr – rozmawiać, opowiadać im o sobie, bądź swojej podróży. Nagrodą za nawiązanie pewnej nici porozumienia jest podwiezienie do następnego miasta, a czasem nawet posiłek. Nawet bezdomni mogą okazać się pomocni w terytorialnych walkach o ławkę, na której można spędzić noc.

Inną sprawą jest też, że kobieta raczej na taki sposób podróżowania (nawet w rzekomo bezpiecznej Japonii) nie może sobie pozwolić, chyba że lubi ryzyko. Dlatego też do „Dzienników…” mam stosunek emocjonalny, podszyty podświadomą, jadowitą, zazdrością o to, że podobne doświadczenie nie będzie nigdy moim udziałem. Czytaj dalej „Piotr Milewski „Dzienniki japońskie. Zapiski z roku Królika i roku Konia””

Reklamy