Logikomiks: w poszukiwaniu prawdy (o naleśnikach)

okladaNa potrzeby tego wpisu załóżmy, że ludzkość dzieli się na dwie grupy: tych, którzy bezdyskusyjnie przyjmują do wiadomości pewne aksjomaty, oraz takich, którzy nie spoczną, dopóki nie znajdą spójnego dowodu opartego na pewnych fundamentach. Choć doprowadzone do absurdu pragnienie odkrycia niepodważalnych podstaw matematyki, które doprowadziło Bertranda Russella, bohatera „Logikomiksu”, do stworzenia 380-cio stronicowego dowodu najprostszej możliwej operacji matematycznej (1 + 1 = 2), aż się prosi o przylepienie mu łatki obłędu, rzeczywistość coraz częściej daje podstawy do uznania takiego sposobu myślenia za słuszny. Jak mamy rozumieć sens czegokolwiek bez jednoznacznych, pewnych, dowiedzionych założeń? Zwłaszcza gdy język jest narzędziem niedoskonałym, bo nawet zwykły „naleśnik” może znaczyć dla każdego co innego (patrz dyskusja tu) oraz gdy matematyka również pozbawiona jest solidnych podstaw. Dlaczegóż niby mamy uznawać cokolwiek za pewne, tylko dlatego, że kiedyś jakiś Euklides tłumaczył, że istnieją założenia, które są prawdzie, bo wynikają z logicznej konieczności. To taki odpowiednik ultrakobiecej argumentacji typu „BO TAK!”, tylko pozornie mądrzej wyglądający.

Z takim to problemem borykał się (z marnym rezultatem) Russell, a jego boje z nielogiczną logiką przedstawione są w formie powieści graficznej pod tytułem „Logikomiks”.  Wybór takiej formy oczywiście narzuca pewne ograniczenia: problemy logiki, paradoksy są z konieczności przedstawione w bardzo prosty sposób, aczkolwiek, biorąc pod uwagę fakt, że dzięki temu podstawowe idee zrozumie każdy (przy niewielkim wysiłku), jest to zdecydowanie zaletą. Czytaj dalej „Logikomiks: w poszukiwaniu prawdy (o naleśnikach)”

Reklamy