Narnia. Cała. A co sobie będę żałować.

Teatrzyk „Wybebeszony Tapir” powraca, z krótkim występem o ontologii bytu w opowieściach z Narnii:

Mało Spostrzegawcza Czytelniczka (MSC): Eeeeej!!! To jest jakaś apologia chrześcijaństwa!
Hieronim Truchło: No. Nie wiedziałaś?
MSD: Nie. Zorientowałam się dopiero pod koniec trzeciej części.
HT: (rechocze głośno)
Kurtyna.

Naprawdę nie wiedziałam. Bajkę oglądałam cielęciem będąc, więc na pamięci polegać nie mogłam, a za nowsze filmy nigdy się nie zabrałam. Zorientowałam się dopiero przy poniżej cytowanym fragmencie i to głównie z powodu charakterystycznego sposobu zwracania się do lwa per „panie”:

– Czy ty… czy ty tam jesteś również, panie? – zapytał Edmund.
– Jestem – rzekł Aslan. – Ale tam noszę inne imię. Musicie mnie rozpoznać pod tym imieniem. Właśnie dlatego zaprowadzono was do Narnii. Przez to, że poznaliście mnie trochę tutaj, będziecie mogli poznać mnie lepiej tam.*

Czytaj dalej „Narnia. Cała. A co sobie będę żałować.”

Reklamy