S. Larsson „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. I zwały <3

Przez ostatnie dni roku wybrzeże Norlandii zasypały niesamowite ilości śniegu i sądząc po zwałach wzdłuż poboczy i tu i ówdzie utworzonych zwałach, służby drogowe pracowały w Hedestad na pełnych obrotach.*

Zwały i zwały  ❤ Może jeszcze trochę zwałów? Ładnie proszę.

Jak z materiału na trzysta stron, zrobić dwa razy dłuższą powieść? Szkopuł tkwi w szczegółach. Można mnożyć zwały, jak powyżej (choć to zapewne wina tłumacza czy tam korekty), albo uciec się do szczegółowych opisów czynności bohatera, rozwlekłością zawstydzając autorkę „Nad Niemnem”:

Wysiadł przy dworcu kolejowym i zrobił rundę po centrum miasta. Kupił wysokie zimowe buty, dwie pary kalesonów, kilka koszul flanelowych, porządną zimową kurtkę, grubą czapkę i ocieplane rękawiczki. […] Ze sklepu papierniczego wyszedł z zeszytami i przyborami do pisania. Kupił też torbę sportową, do której schował sprawunki. […] Ostatni podbój zrobił u optyka, gdzie zamówił nowe soczewki i kupił płyn do nich.

Czytaj dalej „S. Larsson „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. I zwały <3″

Reklamy

Krótko o „Triumfie owiec” L. Swann

pobraneNiuchniuch. Czuję swąd odgrzewanego kotleta. Co prawda nie wieprzowy, bo z mniej popularnego mięsa, baraniego (w sumie nigdy nie jadłam kotleta z baraniny), ale zawsze to odgrzewany kotlet. Nie może być tak smaczny jak świeży.

Bardzo podobała mi się „Sprawiedliwość owiec”, urzekły mnie literackie aluzje i specyficzny owczy język. Część druga też to zawiera, to znaczy te same literackie aluzje i ten sam styl. Wciąż wszelkie przedmioty, których owce nie potrafią nazywać, otrzymują dumne miano „Rzeczy”. Jeśli komuś wystarczy to samo, co w pierwszej części okraszone tylko nową intrygą kryminalną, to świetnie. W moim przypadku jednak przy lekturze drugiej części pojawiło się znużenie: okazało się że koncept, świat widziany przez owczy móżdżek, który był pewną nowością i który tak bardzo ceniłam, pozbawiony elementu zaskoczenia, traci swój urok. Już jesteśmy z tym owczym językiem i sposobem myślenia oswojeni, przestaje więc on nas bawić. Czytaj dalej „Krótko o „Triumfie owiec” L. Swann”

„Wołanie Kukułki” R. Galbraith

Do tej pory próbuję odpowiedzieć sobie na pytanie, która ilość sprzedanych egzemplarzy takwolanie-kukulki- naprawdę oddaje wartość tej książki. Czy 1500 opchnięte w trzy miesiące, zanim ujawniono tożsamość rzekomo początkującego pisarza, Galbraitha, czy te „zawrotne” 18000 sprzedanych tomiszczy w tydzień po ujawnieniu szokującej prawdy o męskim wcieleniu Rowling?

Można rzec: magia nazwiska, zaufanie do marki i (jednocześnie tłumacząc względnie małą popularność Galbraitha) niechęć do kupowania kota w worku. Wybaczcie, że tak cisnę wam w twarz komunałem, ale każdy pisarz był kiedyś debiutantem, a twory takich ludzi mają to do siebie, że często muszą odczekać zanim zostaną zauważone i docenione, a potem, dzięki promocji garstki zachwyconych czytelników i recenzentów, popularność nabiera impetu. Czasem to trwa wręcz dekady, a wtedy może taki pisarz się puszyć, że wyprzedził swoją epokę (podczas gdy pewnie miał bęcwał słaby PR). Czytaj dalej „„Wołanie Kukułki” R. Galbraith”

Występy gościnne: Hieronim Truchło o „Triumfie Owiec” Leonie Swann

Dziś w ramach gościnnych występów oddajemy głos mojemu krewnemu, który przedstawił się dziś jako Hieronim Truchło i poczęstował nas tekstem o „Triumfie Owiec”:

pobraneNiejaki Pan Miłoszewski, autor powieści kryminalnych o prokuratorze Szackim, ostatnio żałował, że w kryminałach i powieściach detektywistycznych śledczy (profesjonaliści czy amatorzy) są coraz dziwniejsi. A to przyczepia się do nich jakieś manie prześladowcze, a to ADHD, a to fobie, niziołkowatość i tym podobne.  Już sam niezwykły wąs (Herkules Poirot) czy staropanieńska wścibskość (Jeane Marple) są zbyt mało ekstrawaganckie. Co by powiedział na powieść, w którym śledztwo prowadzi stado owieczek?

„Triumf owiec” stanowi zręczną kontynuację „Sprawiedliwości owiec”, w której to stado poszukiwało zabójcy pasterza zadźganego szpadlem. Owce, odziedziczywszy spadek swego opiekuna, wyruszają zgodnie z jego wolą na podróż po Europie, gdzie trawa jest bardziej zielona a sady jabłeczne ciągną się po horyzont. Czytaj dalej „Występy gościnne: Hieronim Truchło o „Triumfie Owiec” Leonie Swann”

„Sprawiedliwość Owiec. Filozoficzna powieść kryminalna” Leonie Swann

owcaNie mam zielonego pojęcia o kryminałach. Jeśli mnie pamięć nie myli, nie przeczytałam żadnego. Nigdy. Moja ignorancja jest tak duża, że po przeczytaniu „Sprawiedliwości Owiec”, dopiero zachwalając książkę bratu, dowiedziałam się od niego, że najmądrzejsza owca w Glennkill, Panna Maple, imieniem bezpośrednio nawiązuje do Panny Marple z książek A. Christie.

Bo skądże miałam wiedzieć, skoro Christie znam tylko z nazwiska.*

Dlatego też nie jestem w stanie ocenić wątku kryminalnego. Podejrzewam, że ostateczne rozwiązanie zagadki „kto zabił?” jest równie oklepane jak wieszanie jeleniego poroża nad kominkiem. Czytaj dalej „„Sprawiedliwość Owiec. Filozoficzna powieść kryminalna” Leonie Swann”