Nicholas Thomas „Odkrycia. Podróże kapitana Cooka”. I ogólnie o historii.

odkryciaMam coś nie tak z głową. W zasadzie to się profesjonalnie nazywa dysonansem poznawczym, ale, jako że podążam ścieżką obcesowego buractwa, wolę określić to bardziej kolokwialnie. Problem polega na tym, że z chęcią wciskałabym „Odkrycia” każdemu, osobiście uważając podróże kapitana Cooka za temat niezwykle interesujący i fascynujący. Jednak cały czas jestem świadoma niszowości tematyki. Czy mam więc prawo zachwalać sześciusetstronicowe tomiszcze wiedząc, że tak naprawdę, mimo skrupulatnego opracowania źródeł historycznych, będzie ono dla niezainteresowanych najzwyczajniej w świecie nudne? Co prawda ja dziko się cieszę z samego faktu dowiedzenia się o istnieniu instytucji kota okrętowego, czy też ze ździebko upiornej opowieści o przehandlowaniu ludzkiej głowy za „parę starych kalesonów z bielutkiego płótna”*, ale opis wieloletnich podróży Cooka nie składa się z samych takich anegdotek, a opowieść o próbach wprowadzania hodowli bydła w Polinezji zapewne nie wywoła zbiorowej histerii czytelników. Mylę się? Czytaj dalej „Nicholas Thomas „Odkrycia. Podróże kapitana Cooka”. I ogólnie o historii.”

Reklamy

Andrew Uffindell „Wielcy generałowie Wojen Napoleońskich i ich bitwy 1805-1815”

wielcy-generalowie-wojen-napoleonskich-i-ich-bitwy-1805-1815-b-iext7941863Istnieje pewna i niezbyt zaskakująca zależność między narodowością autora a oceną Napoleona. Anglicy mają tendencję do umniejszania jego zasług, Francuzi natomiast przymykają oko na jawnie kretyńskie potknięcia. A. Uffindell bynajmniej nie stanowi tu wyjątku: w parze z odbieraniem lauru Cesarzowi Francuzów (to nie on wygrywał, to przede wszystkim zasługa jego armii – tako rzecze autor) idzie nobilitacja postaci Wellingtona, na co niekoniecznie sobie zasłużył własną pracą (odrobina szczęścia plus właściwe pochodzenie zrobiły swoje).

Jednakże przymykając oko na rozdział o Napoleonie, któremu dostało mu się za wsze czasy, warto zauważyć, że to właśnie dzięki umniejszeniu roli tegoż na pierwszy plan wysuwają się mniej znane postacie Wojen Napoleońskich i (w większości) nie są to cytowani wszędzie marszałkowie jak Murat i Ney. Czytaj dalej „Andrew Uffindell „Wielcy generałowie Wojen Napoleońskich i ich bitwy 1805-1815””

Norman Davies „Zaginione królestwa”

352x500Eufemistycznie mówiąc, nie przepadałam za Normanem. Po pierwsze przez jego propolskość, przez którą wykazywał skłonność do nadawania większego znaczenia wydarzeniom we wschodniej Europie, niż zasługują na to ze względu na ich faktyczną wagę. Najbardziej widać to w „Europie”, która jest lekturą strawną, dopóki nie pojawiają się Polanie, a Norman rozpisuje się o graffiti na ścianach murów odkopanych w Pompejach. Gdy wkraczają na sceną plemiona tworzące wschodnią Europę treść stacza się po równi pochyłej. Drugą rzeczą, której co prawda autor nie jest bezpośrednio winny, jest moda na niego panująca w naszym kraiku. Byłoby dobrze, gdyby można było z czystym sumieniem powiedzieć, że ten niemalże owczy pęd wynika z wyjątkowych zalet merytorycznych historyka, jednak prawda jest przykra. Jedynym uzasadnieniem jest oczywiście wspomniana wyżej propolskość, która karmi ego i nacjonalistyczne zapędy sporej części społeczeństwa polskiego. Bo anglosaski historyk specjalizuje się w naszych dziejach, to znaczy, że jesteśmy ważni. Tak? Bo napisał też całe tomiszcze (którego zapewne kijem nie tknę) o Powstaniu Warszawskim i broni jego bohaterskiej legendy? Czytaj dalej „Norman Davies „Zaginione królestwa””