„Szogun” J. Clavell

szogumHalo? Czy jest na sali psychiatra? Albo chociaż człowiek, który czytając „Szoguna” nie doświadcza koszmarnych omamów wzrokowych, w postaci zarośniętej facjaty Richarda Chamberlaina, pasującej do brązowej haori i dwóch samurajskich mieczy za pasem, jak kwiatek do kożucha? Jeśli tak, to proszę mnie wtajemniczyć, jak tego dokonał, gdyż też chciałabym być takim szczęśliwcem. Niestety, jako ofiara naznaczona serialem (mimo że nigdy nie obejrzałam go w całości, poza przypadkowymi fragmentami ujrzanymi, gdy znalazłam się w salonie podczas emisji), podczas lektury nie byłam w stanie wyzbyć się tej przykrej wizji. Niemniej jednak świadczy to dobrze o samej powieści, skoro przebrnęłam przez przeszło tysiąc stron i ani razu nie przeszło mi przez myśl, by cegłę tę porzucić, mimo niemożności opędzenia się od nachalnego widma Chamberlaine’a. Czytaj dalej „„Szogun” J. Clavell”

Reklamy

Valery Giscard d’Estaing „Zwycięstwo armii Napoleona”

352x500Obieranie za temat powieści historii alternatywnej, to ogólnie rzecz biorąc stąpanie po cienkim lodzie, zwłaszcza w przypadku mało wprawnych pisarzy. Jedne książki wychodzą lepiej, inne gorzej, a ja wciąż szukam takiej przedstawicielki gatunku, która by wypadała naprawdę dobrze. Lektura „Zwycięstwa” to pokłosie moich poszukiwań i choć nie oczekiwałam po tej pozycji cudów (może gdzieś tam w głębi duszy chciałam, żeby była przynajmniej dobra), to i tak dałam się zaskoczyć.

Powinnam wzorem niektórych kobiecych czasopism, przyznających tytuł kosmetyku roku, wymyślić jakieś laury konsumenckie dla książek. Bo Valéry sobie zasłużył. Niniejszym więc ogłaszam, że „Zwycięstwo” zdobywa nowo ustanowiony laur Tandeciarni „Książko-kupa roku”. Jest sierpień – małe szanse, że coś do końca roku „Zwycięstwo” zdetronizuje. Czytaj dalej „Valery Giscard d’Estaing „Zwycięstwo armii Napoleona””