Carlos Fuentes „Adam w Edenie”

Natknęłam się przypadkiem na jeden z bardziej poetyckich opisów gazów w literaturze:adam

[Natenczas*] Priscilla, jak zawsze nie na miejscu, wykorzystała moment krępującej ciszy przy stole, zwanej w Meksyku przemknięciem anioła, by wystąpić z głośną fanfarą.
Przez fanfarę rozumiem tu trzyfazowe uwolnienie gazów. Albowiem moja małżonka najpierw zapierdziała krótko a donośnie, jakby chciała zwrócić na siebie uwagę, następnie wydała odgłos kojarzący się z serią wypuszczanych pod wodą bąbelków, a swój popis zwieńczyła podstępnym – cichym, lecz zabójczym – finiszem, który dotarł do wszystkich nosów i odebrał biesiadnikom apetyt na podaną właśnie rybę: zapachy Priscilli bez trudu przebiły się przez woń kaparów, cebuli i pomidorów.**

Czytaj dalej „Carlos Fuentes „Adam w Edenie””

Reklamy