Bo Dumas wielkim pisarzem był

„Quo Vadis” to plagiat!

Żartowałam. Zwanie tego plagiatem to spora przesada, ale przecież można sobie na ten temat dowcipkować. Kto mi zabroni? Faktem jest, że w wydanej pół wieku wcześniej przed wypocinami naszego słynnego rodaka, „Akte”, w Polsce figurującej pod tytułem „Neron” (wtf?*) i praktycznie nieznanej, znajdziemy wiele motywów znanych nam z rzeczonego dzieła.

Dekadencki Rzym?

Jest.

Chrześcijanie kitrający się w katakumbach?

Są.

Rzucanie tychże lwom na pożarcie ku uciesze gawiedzi?

Jest.

Malowniczy pożar Rzymu?

Też jest.

Dogorywający św. Paweł?

Też się znajdzie.

Śpiewający Neron?

Owszem, śpiewa (aczkolwiek nie fałszuje).

Dziewoja na arenie rzucona na pastwę byka?

Jest, tylko Ursus jakiś mniejszy i, jakby nie patrzeć, z przypadku. Czytaj dalej „Bo Dumas wielkim pisarzem był”

Reklamy

A. Perez-Reverte „Klub Dumas”

[Właściwie to tu są spojlery – nie czytać jak ktoś ma fobie :D]

okladkaKpina na kpinie, kpiną pogania. Nie żebym była oburzona, ale wychodzi na to, że cała powieść jest zbudowana właśnie na pokpiwaniu.

Po pierwsze świat przedstawiony składa się z samych postaci, które nawzajem ze sobą igrają, bądź sobą pogardzają: znawca twórczości Dumasa (ojca), Boris Balkan, pokpiwa sobie z oportunistycznego łowcy (wręcz spekulanta) książek Corsa, ten z kolei pomiata swoim znajomym księgarzem La Pontem (trochę słusznie bo to wyjątkowo tchórzliwy i tępy typ), obojgiem pomiata Irene Adler (pseud.) być może wcielenie diabła. I tak dalej. A jako że styl powieści ma momentami uchodzić za dowcipny to bohaterowie główni i poboczni co i rusz atakują się nawzajem ciętymi ripostami. Bądź okazują swoją pogardę. Tu wredny uśmiech, tam pogardliwe odwrócenie się na pięcie i wszyscy są zadowoleni. Czytaj dalej „A. Perez-Reverte „Klub Dumas””