Guy Delisle „Pjongjang”

okl„Komiksowy travelogue” – taki termin określający „Pjongjang” Guy Delisle’a umieszczony został na skrzydełkach wydania z roku 2013. Czyli co? Ilustrowany dziennik z podróży? Podróżnicza powieść graficzna? Cóż. Jakkolwiek by „Pjongjangu” nie próbować górnolotnie nazywać, to po prostu komiks.

Znowu się czepiam na samym wstępie, ale tym razem to nie wypływa z czystej złośliwości. Po prostu bawi mnie wybornie sama idea umieszczenia przeintelektualizowanej terminologii w komentarzu do dziełka, które przemawia do czytelnika głównie poprzez emocje. Zresztą trudno pokusić się o inną metodę opowiadania o Korei, bo racjonalne wyjaśnienie (zdecydowanie ponurego) absurdu tego kraju graniczy z niemożliwością. A forma graficzna wyjątkowo dobrze się sprawdza w tym kontekście. Obszerny komentarz jest wręcz nie na miejscu, tam gdzie jedna ilustracja wyraża więcej niż słowotok (zaznaczam, że z racji moich upodobań do słowa pisanego nie należę do osób, które rzucają takimi opiniami na prawo i lewo). Czytaj dalej „Guy Delisle „Pjongjang””

Reklamy