Havanis havanitatum et omnia havanitas.*

Ona śpiewała Bolera Guillermo Cabrery Infante składa się z dwóch niezależnych opowiadań: tytułowego, które pierwotnie miało być finałowym rozdziałem powieści Tres tristes tigres, oraz opowiadania Amazonka, ostatecznie porzuconego rozdziału powieści Hawana dla zmarłego infanta. Po wielu latach od opublikowania wyżej wymienionych utworów pisarz zdecydował podzielić się z czytelnikiem odpadkami. Zaznaczam jednak, że wcześniej zostały one wykluczone z powodów kompozycyjnych, bynajmniej nie dlatego, że nie dostawały do reszty utworu. Z tego wynika, że nazywając je „odpadkami” dopuściłam się sporego nadużycia. W istocie wydanie ich osobno wręcz uwydatnia błyskotliwość, która nie rzucałaby się tak w oczy, gdyby opowiadania te były tylko częścią powieści.

Co łączy oba utwory? Z pewnością główny temat: bohaterowie, którzy w większości są częścią specyficznego środowiska artystycznego, samozwańczej hawańskiej cyganerii. A poza tym, a być może przede wszystkim, zawarte w obu utworach postmodernistyczne poczucie humoru wymagające od czytelnika niemałej erudycji. To znaczy, może nie wymagające, bo książka prądem nie kopnie nieobytego czytelnika, ale nie będzie on w stanie zrozumieć aluzji do literatury, kultury, sztuki czy sparafrazowanych łacińskich sentencji. A co za tym idzie, prawdopodobnie nie będzie miał uciechy z lektury.

Fabuła „Amazonki” sprawia wrażenie nieskomplikowanej. Ot, dość zblazowany okaz gatunku hawańskiego macho, nie zważając na swoją ciężarną żonę, o której z resztą rzadko sobie przypomina, angażuje się w romans z kobietą, która przed laty wpadła mu w oko. Romans, z gatunku tych czysto fizycznych, bo Margarita, tytułowa bohaterka, absolutnie nie może stanowić dla oczytanego krytyka filmowego partnerki intelektualnej. Bohater-narrator wielokrotnie zachowuje błyskotliwe uwagi dla siebie, dzieli się nimi tylko z czytelnikiem, przedstawiając jaką ripostę wymyślił, a potem czy to w obawie przed niezrozumieniem czy brakiem poczucia humoru, podaje Margaricie wersję uproszczoną. Tak jest przykładowo w takcie poniższej kłótni o „sposoby spędzania wolnego czasu” kochanki z innymi mężczyznami: Czytaj dalej „Havanis havanitatum et omnia havanitas.*”