„Czasy Secondhand” S. Aleksijewicz

czasy secondhand„Czasy Secondhand” to moje drugie podejście do twórczości Swietłany. I choć lektura, co oczywiste, warta była zainwestowanego czasu, nie zmieniła ona w żadnym stopniu mojego stosunku do zeszłorocznej noblistki: występują tu te same zalety, które wyłuskałam z „Czarnobylskiej modlitwy”, ale też pojawiają się te same wątpliwości.

Reportaż ten, jak na styl autorki przystało, to zbiór de facto znacznie uładzonych literacko wywiadów i wypowiedzi świadków. Tym razem ludzi, którzy pamiętają czasy Związku Radzieckiego i byli świadkami, a czasem sprawcami i siłą napędową, jego upadku, rozkładu i następującej po tym dzikiej transformacji w gospodarkę kapitalistyczną rodem z XIX wieku.

Polski czytelnik jest w tym przypadku w uprzywilejowanej sytuacji, gdyż część zjawisk będzie pamiętał z autopsji (jeśli oczywiście jest wystarczająco wiekowy), jak na przykład nagłe wkroczenie gospodarki rynkowej objawiającej się między innymi zastąpieniem kultem pieniądza szacunku dla wykształcenia. Część czytelników może też pamiętać pewne zjawisko z perspektywy obserwatorów z drugiej strony barykady. Tak może być w przypadku osób, pamiętających targi pełne Rosjan sprzedających mydło i powidło. W latach 90. obficie korzystaliśmy z taniej oferty tych ulicznych handlarzy, nie zastanawiając się zbytnio jakie dramaty ludzkie za tym stoją i czy przypadkiem nie kupujemy tego kiczowatego garnuszka od profesora filologii. Dla nas byli to po prsotu „ruscy”. Czytaj dalej „„Czasy Secondhand” S. Aleksijewicz”

„Czarnobylska modlitwa: Kronika przyszłości” Swietłana Aleksijewicz

Los to życie jednego człowieka, historia to życie nas wszystkich. Chcę opowiedzieć historię w taki sposób, żeby nie stracić z oczu losu pojedynczego człowieka. Los bowiem sięga dalej niż jakakolwiek idea.*

okladTakie zadanie postawiła sobie pani Aleksijewicz pisząc „Czarnobylską modlitwę”. Dlatego też poza krótkim wstępem, nie znajdziemy tu ani rozlazłego rysu historycznego, ani technicznych szczegółów dotyczących katastrofy czarnobylskiej. Opowieść składa się z mini-monologów świadków bądź ofiar wypadku, do których autorka dotarła. To nawet nie są wywiady, autorka pozwala tym ludziom mówić, a jej postać niemalże całkowicie zaciera się, przypominając o sobie tylko w momentach, gdy dany mówca zwraca się bezpośrednio do niej, komentując reakcje słuchaczki („Pani się śmieje…”). Na pewno w trakcie transkrypcji wypowiedzi świadków zostały częściowo uładzone, dostosowane do słowa pisanego tak, że książka jest spójna, mimo że złożona jest z opowieści dziesiątek ludzi. Jak daleko zaszła ta interwencja? Czytaj dalej „„Czarnobylska modlitwa: Kronika przyszłości” Swietłana Aleksijewicz”