Premiera: „Leonid i Bambosze”

Proszę państwa, tylko dziś i tylko na Tandeciarni. Przełomowy, nigdy dotąd niepublikowany tekst Hieronima Truchło w całej okazałości i pełnej krasie ujrzy światło dzienne (albo nocne, zależy kiedy to czytacie).

„Leonid i bambosze” to skarb, szczytowe osiągnięcie cywilizacji białego człowieka, które jeszcze nie ukazało się nakładem żadnego szacownego wydawnictwa, tylko dlatego, że autor nie życzył sobie rzucać pereł przed wieprze. Trzeba być bowiem więcej niż trzodą chlewną by geniusz tej wybitnie heteronormatywnej (wnosząc po ilości ślubów, romansów i zdrad) sztuki pojąć. Otóż mamy tu do czynienia z szeroką problematyką poruszającą zarówno kwestie polityki globalnej jak i, wydawałoby się mało znaczące, osobiste dramaty jednostek, a wszystko to w dość trudnej w odbiorze formie współczesnego dramatu.

Wrażliwy widz zapewne szybko zorientuje się, że sztuka jest dla autora dziełem osobistym i przełomowym. To przepracowanie traumy i angstu zrodzonych w czasach raczkującej jeszcze wojny z terroryzmem. Aż prosi się o odniesienie dzieła do wypadków ostatnich lat, jednakże, niestety, metoda datowania radiowęglowego zmusi nas do zrewidowania tej hipotezy: plik powstał dobrych parę lat temu. Autor podejmuje tematy globalnie istotne a losy bohaterów są umiejętnie wplatane w wydarzenia historyczne jak np. znikające światowe zapasy korniszonów, czy o pełzającej, wciąż żywej hydrze komunizmu. Czytaj dalej „Premiera: „Leonid i Bambosze””

Reklamy

„Jedz, jedz, jedz, na ulicach!”

Miesięcznik „Kuchnia” dumnie obnosi się z dopiskiem „Magazyn dla smakoszy”. I dobrze robi, bo może dzięki temu nie sięgną po niego osoby, które pragną poznać przepis na jajko na twardo. „Kuchnia” to zdecydowanie za wysoka szkoła jazdy.

Tak śmiem twierdzić – wybaczcie, jeśli się mylę. Ale skoro pod hasłem „praca u podstaw” redakcja rozumie pieczenie pasztetu, chleba na zakwasie i peklowanie szynki, to boję się myśleć, co może pojawić się jako przepis dla zaawansowanych hobbystów.

Może pieczony kurczak. O taki?

kurczak
To nie kurczak. To poulet au citron!

Czytaj dalej „„Jedz, jedz, jedz, na ulicach!””