S. Larsson „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. I zwały <3

Przez ostatnie dni roku wybrzeże Norlandii zasypały niesamowite ilości śniegu i sądząc po zwałach wzdłuż poboczy i tu i ówdzie utworzonych zwałach, służby drogowe pracowały w Hedestad na pełnych obrotach.*

Zwały i zwały  ❤ Może jeszcze trochę zwałów? Ładnie proszę.

Jak z materiału na trzysta stron, zrobić dwa razy dłuższą powieść? Szkopuł tkwi w szczegółach. Można mnożyć zwały, jak powyżej (choć to zapewne wina tłumacza czy tam korekty), albo uciec się do szczegółowych opisów czynności bohatera, rozwlekłością zawstydzając autorkę „Nad Niemnem”:

Wysiadł przy dworcu kolejowym i zrobił rundę po centrum miasta. Kupił wysokie zimowe buty, dwie pary kalesonów, kilka koszul flanelowych, porządną zimową kurtkę, grubą czapkę i ocieplane rękawiczki. […] Ze sklepu papierniczego wyszedł z zeszytami i przyborami do pisania. Kupił też torbę sportową, do której schował sprawunki. […] Ostatni podbój zrobił u optyka, gdzie zamówił nowe soczewki i kupił płyn do nich.

Czytaj dalej „S. Larsson „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. I zwały <3″

Reklamy

Peter Fröber Idling „Uśmiech Pol Pota”

Można odnaleźć podobieństwa między tamtym czasem a teraz. Ale wyraźna różnica jest taka, że dzisiaj brakuje wiary w sensowność politycznej opozycji. Brak też wybitnych intelektualistów, który byliby w stanie pokierować oporem.

Dzisiejsi młodzi to dzieci tych, którym udało się przeżyć […], bo zgięli kark, trzymali język za zębami i pilnowali swojego.*

Wygląda znajomo? O czymkolwiek sobie pomyślałeś, reportaż Idlinga dotyczy Kambodży. Dopiero w szerszym kontekście nawiązuje do wszystkich krajów, które padły ofiarą eksperymentalnych prób zaprowadzenia ustroju komunistycznego. Stalin, Kim Ir Sen, Pol pot… co za różnica? Wszyscy oni są winni masowych zbrodni popełnionych na swoich własnych narodach.

Przy czym, mam niejasne przeczucie, że w kraju, gdzie większość naukę historii kończy na II wojnie światowej, i to jak dobrze pójdzie, nazwisko Pol Pota czy nazwa Czerwonych Khmerów, nie kojarzy się absolutnie z niczym. Mylę się? Daj boże. Jeśli jednak nie, polecam „Uśmiech Pol Pota” jako lekturę obowiązkową wszystkim tym, którzy o takowym panie słyszą po raz pierwszy w życiu. Dla czytelników, którzy jednak orientują się w temacie, również nie będzie stratą czasu. Z wielu powodów. Czytaj dalej „Peter Fröber Idling „Uśmiech Pol Pota””