„Błękitny zamek”. Uwaga: zrzędzę.

Uwaga! Potworne spojlery: nie potrafię napisać o tej książce bez, a nie ma to też najmniejszego sensu. W ramach pokuty zjem ciasteczko.


blekitny-zamekNigdy nie wiadomo, kiedy cegła spadnie nam na głowę. To przecież oczywisty banał. A mimo to wielu ludzi, zamiast czerpać z życia garściami, bo przecież ono krótkie jest i nie możemy mieć pewności, czy przypadkiem z hukiem nagle się nie zakończy (np. przez wybuchające znienacka krzesło „made in china”), żyje tak, jakby ich głównym zadaniem było uszczęśliwianie otoczenia, dostosowywanie się do wymagań rodziny, konwenansów, mody czy innych dyrdymałów. Problem jest aktualny i jak najbardziej realny. W tej kwestii niewiele zmieniło się od początku XX wieku, kiedy „Błękitny zamek” powstał.

W zasadzie jest to twór realistyczny, jednak między rzeczywistością powieściową a faktyczną istnieją dwie zasadnicze różnice. Po pierwsze, wielu ludzi nigdy nie zazna takiego momentu olśnienia jak główna bohaterka, nie zauważy swojego marnego losu i przyczyn niezadowolenia z życia aż do końca. A wtedy będzie już za póżno. Amen. Po drugie nawet gdy takie olśnienie nastąpi, nie zawsze mamy siłę, odwagę czy możliwości by istniejący stan rzeczy zmienić, tudzież taka rewolucja wiązała by się z krzywdą innych. Czytaj dalej „„Błękitny zamek”. Uwaga: zrzędzę.”

Patrick DeWitt „Bracia Sisters”

bracia-sistersZa mało cukru w cukrze i za mało Dzikiego Zachodu w westernie. Mogłoby być tu więcej kalifornijskiego kurzu, piachu, pijanych kowbojów wytaczających się z saloonów, albo chociaż jakichś sztampowych pojedynków rewolwerowców, odbywających na miejskim placu w samo południe. A tu ani tego, ani nawet żadnego Indianina na horyzoncie, nie mówiąc już o dotkliwym braku zdeprawowanego szeryfa z ironicznym uśmieszkiem charakterystycznym dla typów mających władzę i chętnie jej nadużywających .

No dobrze, przyznam szczerze, że moja wizja westernów jest bardzo wypaczona przez filmy klasy B. Na swoją obronę mogę tylko rzec, że gatunek ten traktuję i będę traktować jako niewymagającą intelektualnego wysiłku rozrywkę i takie też są moje oczekiwania wobec westernów, zarówno w formie filmowej, jak i książkowej. Czytaj dalej „Patrick DeWitt „Bracia Sisters””

Alice Munro „Za kogo ty się uważasz”

Po co?
za kogo ty sie uwazasz

Po co właściwie czytać zbiór opowiadań, których bohaterka jest kobietą bardzo przeciętną, a jej wzloty i upadki, młodzieńcze przeżycia, mniej lub bardziej udane romanse i problemy rodzinne zalatują szarą, dobrze znaną każdemu rzeczywistością?

Spoiwem tomiku opowiadań „Za kogo ty się uważasz” jest postać Rose, a poszczególne teksty opowiadają o różnych momentach w jej życiu. Część z nich opowiada o punktach zwrotnych, część o zwykłych wydarzeniach kształtujących charakter protagonistki (niektóre z nich mogą wydać się lekko szokujące dla pszeniczno-buraczanej moralności, gdyż opowiadają o mrocznych plamach na życiorysie Rose, takich, które każdy z nas ma, ale nie opowiada o nich publicznie). Czytaj dalej „Alice Munro „Za kogo ty się uważasz””