komiks

Zawsze ufaj świni („Niesłychane losy Iwana Kotowicza”, Michał Amrzykowski, Kajetan Kusina)


nielsycnane losy ivana kotowicza 1„Niesłychane losy Ivana Kotowicza” to spore, bardzo pozytywne zaskoczenie. Tym większe, że już udostępnione przed publikacją próbki świadczyły o wysokiej jakości kreski, a wydanie pod egidą „Kultury gniewu” gwarantowało, że fuszerka miejsca mieć nie może. Nie doceniłam jednak pomysłowości autorów, toteż efekt końcowy przerósł moje najśmielsze oczekiwania.

Wstrzymuję się z oceną warstwy fabularnej, gdyż to można będzie dopiero uczynić po przeczytaniu całości (część druga komiksu podobno już się produkuje), gdyż tom pierwszy przedstawia na razie tylko sielskie dzieciństwo bohatera, oraz pierwsze traumatyczne przeżycia, które zapewne zdeterminują jego późniejsze wybory i los. Mimo spokojnego początku i powolnego wprowadzenia w świat Kotowicza, nawet czytelnik z deficytami koncentracji nie zdąży się znudzić. A to dzięki konstrukcji świata przedstawionego bazującego na dobrze znanej nam historycznej rzeczywistości, ukwieconej jednak zjawiskami nadprzyrodzonymi i elementami dekonstruującymi zdroworozsądkową logikę. Sam główny bohater jest takim elementem: uczłowieczony kot (i jego przyjaciel świnia) jak gdyby nigdy nic porusza się wśród ludzi i zachowuje tak jak oni. To doprowadza do tak komicznych obrazów,  jak na przykład kot dojący krowę:

kot doi krowe

czy świnia chwaląca się znajomością Czechowa. To, co czytelnikowi wydać się może dziwne, jest najzupełniej usankcjonowanym elementem świata przedstawionego. Dlatego też młody Kotowicz nie jest wyszydzany przez ludzkie dzieci ze względu na swoje futro czy ogon, a jedynie z powodu lichego wzrostu. Wypada nadmienić, że takie osadzenie (często mrocznych) elementów fantastycznych w rzeczywistości i traktowanie ich jako czegoś absolutnie naturalnego, to jedna z cech gatunkowych literatury „New Weird”, do której chcą swoje dzieło zaliczyć sami autorzy. Osobiście nie jestem miłośniczką ścisłego szufladkowania gatunkowego, zwłaszcza jeśli chodzi o takie nowe „metki”, których definicja nie jest sprecyzowana. Równie dobrze kreację świata przedstawionego w „Kotowiczu” można by uznać za nurt psychodeliczny, zwłaszcza że główny bohater jest faszerowany dziwnymi środkami i ma malownicze wizje.  Zwał, jak zwał. Tak, czy siak przynależność gatunkowa i takie klasyfikacje w żaden sposób nie wpływają na radość z lektury.

Ważnym elementem komiksu są też aluzje historyczne. Czas akcji to tak naprawdę przekształcona w fantastyczną fabułę epoka plagi bolszewizmu i walki wewnętrze wśród jego krzewicieli (to już ten etap, gdy rewolucja pożera własne dzieci). Choć oczywiście nie są to głębokie nawiązania, bo to wciąż tylko literatura rozrywkowa, dostarczają one sporo radości, zwłaszcza tajemnicza substancja „Stalinium”, płyn w kolorze, a jakże by inaczej, krwisto czerwonym.

wreczenie kapitalu

Kolorystyka współgra z fabułą komiksu. Jest zdecydowanie mroczna i oczywiście dużo tu czerwonego zwłaszcza w finale albumu. Kreska jest nienaganna, ale tego, jak wspomniałam, można było się spodziewać już po publikacji pierwszych plansz. Natomiast, tym czego w próbkach nie zauważyłam, a przyczyniło się w dużej mierze do wyjątkowości atmosfery komiksu, są onomatopeje. Bardzo polskie onomatopeje. To element, który jest zazwyczaj częścią rysunku więc, w przypadku komiksów zagranicznych, nie może zostać przetłumaczony na planszach, dlatego też w przypadku „Kotowicza” obfita ilość polskich wyrazów dźwiękonaśladowczych („cmok”, „fusz”) rzuca się w oczy. Aczkolwiek czasem zamiast dodawać dramatyzmu, bawią, jak w przypadku mojej ulubionej:
jebut

A co było po „jebut” dowiemy się z drugiej części, na którą niecierpliwie czekam.


 „Niesłychane losy Iwana Kotowicza”, Michał Ambrzykowski (rys.), Kajetan Kusina (scenariusz), Kultura Gniewu, Warszawa, 2015

Reklamy

5 myśli w temacie “Zawsze ufaj świni („Niesłychane losy Iwana Kotowicza”, Michał Amrzykowski, Kajetan Kusina)”

  1. No popatrz, a w moim przypadku te plansze wrzucane do sieci na zachętę i fakt, ze komiks wydaje Kultura Gniewu sprawiły, ze w ogóle nie byłem zaskoczony jakością wydrukowanego albumu 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.