literatura japońska, literatura niemiecka

Miki Sakamoto „W cieniu kwitnących wiśni”

To takie książki jednak wciąż się pisze?! Pisząc „takie”, mam na myśli chronologiczne relacje życia osoby X na tle dziejów. Bez udziwnień, seksu i przemocy? Nawet bez perypetii, wskazujących na to, że ta jedna osoba miała wyjątkowego pecha i dotknęły jej wszelkie możliwe plagi? Co za zaskoczenie. I to miłe, bo dopiero jak się na taki przypadek trafi, to sobie człowiek uświadamia, jak bardzo można być umęczonym wszystkimi eksperymentami fabularno-stylistycznymi i dialogami godnymi „wujka Staszka mistrza ciętej riposty”, gdzie błyskotliwe wypowiedzi padają jedna za drugą, by jeszcze bardziej szczątkowy realizm pognębić.

Sakamoto w tytule „W cieniu kwitnących wiśni” nawiązuje do przemijalności. Bowiem rzeczone kwiaty słyną z tego, że ich kwitnienie, choć piękne, trwa bardzo krótko. Przy czym w tym przypadku nie chodzi może o uwypuklenie śmiertelności, choć i ten motyw się w treści przewija, a bardziej o szybkość upływu czasu i zmienność losu. Do tego, o tyle o ile moja kulawa niemiecczyzna pozwala mi zrozumieć tytuł oryginalny („Die Kirschblütenreise oder wie meine Groβmutter Nao den Wandel der Zeit erlebnte”) jego druga część znaczy tyle co „o tym jak moja babka Nao przeżyła zmienne koleje losu”, czyli tłumacz z sobie tylko znanych powodów oszczędził polskiemu czytelnikowi wyłożenia kawy na ławę. Cóż, osobiście uważam, że to przemilczenie ma swój urok, ale z kolei to oryginalny tytuł lepiej oddaje tematykę książki.

„W cieniu kwitnących wiśni” to próba fabularyzowanej rekonstrukcji życia babki autorki – Nao. Sakomato podkreśla w epilogu, że nie jest to biografia, zwłaszcza że w skutek historycznych zawirowań archiwa rodzinne w większości zostały zniszczone. Nao miała tego pecha, że jej życie przypadło na bardzo burzliwą pierwsza połowę XX wieku, a że wychowana jeszcze była w respekcie dla wartości samurajskich, to wskutek zmian społecznych epoki Meiji nie żyło jej się łatwo. A przyczyny tej trudnej egzystencji są dwojakie: zewnętrzne jak wojny, ekonomia czy mąż niedorajda oraz wewnętrzne czyli niezłomna rezolucja życia zgodnego z etosem samurajskim i wytworzonym w XIX wieku wzorem tzw. ryōsai kenbo – „dobrej żony, mądrej matki”. Pozostawiam czytelnikowi wybór, czy Nao należy współczuć czy podziwiać za trwanie w jej postanowieniu i że załamała się (i to tylko chwilowo) dopiero gdy będąc w ciąży z szóstym dzieckiem, nie mając co dać jeść pozostałym, pojmuje, że od męża, zajmującego się w tej sytuacji ikebaną, pomocy nie może oczekiwać.

Czytelnik poznaje losy Nao od jej narodzin pod koniec XIX wieku, zahaczając o przeszłość jej rodziców, bo to ich poglądy i wartości kształtowały życie pierwszej córki, aż do śmierci. Biografia Nao przeplata się z wydarzeniami historycznymi, które często w bezpośredni sposób kształtują jej postępowanie. I na to właśnie położony jest nacisk: jak wydarzenia gdzieś w Chinach wpływają na Nao i jej sposób postrzegania świata. Myślę, że nie będzie nadużyciem, jeśli pokuszę się o nazwanie Nao przypadkiem reprezentatywnym dla, jakby nie patrzeć, ginącej klasy samurajskiej. Jest to co prawda biografia jednej kobiety, ale to co się działo dotyczyło wielu innych podobnych jej ludzi, z tą różnicą, że mogli oni się w inny sposób adaptować się do zmieniającej się rzeczywistości.

W związku z powyższym naciapkane na okładce hasło „Literatura faktu”, nie jest całkowicie pozbawione podstaw bo nie dość, że historia jest obecna bezpośrednio w życiu bohaterów, ale co parę rozdziałów umieszczone zostały dokumentalne wstawki, tłumaczące co działo się w danym okresie w Japonii. Nie jest to może jakaś przytłaczająca ilość informacji, ale w połączeniu z resztą książki składa się na w miarę kompletny obraz przemian w Japonii epoki Meiji i Taishō. A prawdopodobnie właśnie o to chodziło: pokazać przez pryzmat perypetii jednej rodziny, ogólnospołeczne tendencje oraz wpływy incydentów na losy zwykłych ludzi.

Miki Sakamoto W cieniu kwitnących wiśni, tłum. Piotr Szyszkowicz,  Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa, 2012

Reklamy

3 thoughts on “Miki Sakamoto „W cieniu kwitnących wiśni””

  1. niby fajno, ale czytając to, ciągle się czułem jakbym ogląda jakiś film o dobrych Niemcach w czasie okupacji, sugerujący, że postawa heroiczna była normą. Tak samo w tym przypadku ma się wrażenie (albo tylko ja miałem), że skupienie akcji na zbyt wąskim wycinku świata spłaszczył cały problem. W sumie dobra literatura, przyjemnie się to czyta, ale brak mi tu jednak wyraźniejszego pokazania całości historii. Moim zdaniem literatura faktu to nie jest.

    1. Ano nie jest. Nie wiem co PWN chciał osiągnąć przyczepiając temu łatkę lit. faktu.
      Prawdą jest też, że to bardzo wyrywkowy obraz Japonii. Autorka, chciała złożyć hołd swej babci i to jej się jak najbardziej udało. Z drugiej strony jednak skupiła się przez to na reprezentantce jakby klasy samurajskiej i to do tego wykształconej sparowanej z mężem o wyjątkowo otwartej postawie, czyli jakby nie patrzeć dotyczy to pewnej mniejszości.
      Cóż, taki zamysł widać miała Sakamoto. Natomiast bardzo bym chciała, żeby we wstawkach tłumaczących zjawiska historyczne były przypisy, bo np. skąd taka pewność, że USA o ataku na Pearl Harbor wiedziało wcześniej i się perfidnie podłożyło? Gdzie są źródła?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s