literatura chińska · literatura francuska

Notka o „Balzaku i chińskiej krawcównie” Dai Sijie

Z historią opowiedzianą w „Balzaku i chińskiej krawcównie” spotkałam się jako szczyl, zupełnie przypadkiem, gdy szacowne grono pedagogiczne, nie wiedzieć czemu, może w ramach eksperymentu na zwierzętach, postanowiło wysłać grupkę pryszczatych nastolatków do kina akurat na ten film. Z perspektywy czasu ośmielam się twierdzić, że produkcja ta, choć dość przyjemna w odbiorze i momentami zachwycająca… Continue reading Notka o „Balzaku i chińskiej krawcównie” Dai Sijie

popularnonaukowe

Smrodek

Czuję się jak po lekturze „Pudelka”, z tym że historycznego. Jest (niestety) coś pociągającego w takich plotkarskich opowieściach pozwalających nam zajrzeć do buduarów postaci mniej lub bardziej znanych. Dotyczy to także tych już dawno martwych i rozłożonych: śmiem tuszyć, że publikacja E. Watały znajdzie szerszą publiczność niż rzetelne opracowania historyczne, a to dlatego że temat… Continue reading Smrodek

literatura polska · Uncategorized

„13 pięter” F. Springer

Świat zwariował. Albo ja zwariowałam. Nie wiem, która wersja jest poprawna. Bardzo możliwe, że obie. Mimo że mam uzasadnione podejrzenia, że jednak coś z moim postrzeganiem rzeczywistości jest  nie tak, to miło od czasu do czasu przeczytać tekst, który jednak pozwala mi się choćby chwilowo pocieszyć, że mój rzekomo bezzasadny opór nie był pozbawiony podstaw.… Continue reading „13 pięter” F. Springer

literatura angielska

Narnia. Cała. A co sobie będę żałować.

Teatrzyk „Wybebeszony Tapir” powraca, z krótkim występem o ontologii bytu w opowieściach z Narnii: Mało Spostrzegawcza Czytelniczka (MSC): Eeeeej!!! To jest jakaś apologia chrześcijaństwa! Hieronim Truchło: No. Nie wiedziałaś? MSD: Nie. Zorientowałam się dopiero pod koniec trzeciej części. HT: (rechocze głośno) Kurtyna. Naprawdę nie wiedziałam. Bajkę oglądałam cielęciem będąc, więc na pamięci polegać nie mogłam,… Continue reading Narnia. Cała. A co sobie będę żałować.

literatura francuska

M. Houellebecq „Uległość”

Michel H. to ten typ autora, który włożyłby nawet majtki na łeb, byle tylko narobić trochę szumu wokół swoich wypocin. Co prawda, w ostatnich powieściach trochę pazur mu się przytępił (Starzejesz się Michel?), ale wciąż, podtrzymując swój image, czuje się najwidoczniej zobowiązany szokować, uciekając się na przykład do wulgarnych opisów seksu, bo przecież „to” się… Continue reading M. Houellebecq „Uległość”

literatura szwedzka

S. Larsson „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. I zwały <3

Przez ostatnie dni roku wybrzeże Norlandii zasypały niesamowite ilości śniegu i sądząc po zwałach wzdłuż poboczy i tu i ówdzie utworzonych zwałach, służby drogowe pracowały w Hedestad na pełnych obrotach.* Zwały i zwały  <3 Może jeszcze trochę zwałów? Ładnie proszę. Jak z materiału na trzysta stron, zrobić dwa razy dłuższą powieść? Szkopuł tkwi w szczegółach.… Continue reading S. Larsson „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. I zwały <3

literatura kanadyjska

„Błękitny zamek”. Uwaga: zrzędzę.

Uwaga! Potworne spojlery: nie potrafię napisać o tej książce bez, a nie ma to też najmniejszego sensu. W ramach pokuty zjem ciasteczko. Nigdy nie wiadomo, kiedy cegła spadnie nam na głowę. To przecież oczywisty banał. A mimo to wielu ludzi, zamiast czerpać z życia garściami, bo przecież ono krótkie jest i nie możemy mieć pewności,… Continue reading „Błękitny zamek”. Uwaga: zrzędzę.

popularnonaukowe

Nicholas Thomas „Odkrycia. Podróże kapitana Cooka”. I ogólnie o historii.

Mam coś nie tak z głową. W zasadzie to się profesjonalnie nazywa dysonansem poznawczym, ale, jako że podążam ścieżką obcesowego buractwa, wolę określić to bardziej kolokwialnie. Problem polega na tym, że z chęcią wciskałabym „Odkrycia” każdemu, osobiście uważając podróże kapitana Cooka za temat niezwykle interesujący i fascynujący. Jednak cały czas jestem świadoma niszowości tematyki. Czy… Continue reading Nicholas Thomas „Odkrycia. Podróże kapitana Cooka”. I ogólnie o historii.

literatura amerykańska

Ochy i achy nad „Tysiącem jesieni Jacoba de Zoeta”

Błogosławiona niech będzie Nagroda Waltera Scotta, a zwłaszcza jej listy finalistów. Książki znajdujące się na nich zasługują wszystkie, nie tylko laureaci, na poznanie. Gdyby, dajmy na to, przyszło mi do głowy czytać tylko zwycięzców, nie wzięłabym do ręki „Tysiąca jesieni”, a to byłby karygodny błąd. Mam nawet ochotę obcesowo zbuntować się nawet i splunąć na… Continue reading Ochy i achy nad „Tysiącem jesieni Jacoba de Zoeta”

literatura polska

O tym jak M. Wicha skłonił mnie do wspominania dzieciństwa. Między innymi.

  Jestem brand managerem piegusków – przedstawiła się pani. – Zawsze chciałem panią poznać – zapewniłem. Nigdy nie zapomnę spojrzenia, którym mnie obrzuciła. Nie chodziło o moją nieuprzejmość. Raczej o bluźnierstwo. Zetempowcy wolnego rynku nie pozwalali uchybiać brandom. Kilka lat wcześniej, w dekadencji PRL, można było drwić z wszystkiego i wszystkich. Nagle przyszedł kapitalizm i… Continue reading O tym jak M. Wicha skłonił mnie do wspominania dzieciństwa. Między innymi.